15 listopada 2011

Blow your mind.

Krzysztof Żurowski, wiceprezes PB Group (producent napoju Blow) niemal z gracją Janusza Palikota wykorzystuje magiczną moc słów (uwagę warto zwrócić przede wszystkim na pierwsze zdanie):


Zakładamy, że osiągniemy 10 proc. rynku. Na osiągnięcie takich udziałów składa się kilka elementów. Przede wszystkim skuteczna praca na wszystkich poziomach marketingu mix, charakter i pozycjonowanie marki czyli szeroko pojęty lifestyle - wyobrażenie o tym, czego pożąda każdy młody człowiek: piękno, sława, pieniądze. Przede wszystkim jednak umożliwi nam to nasz nowy produkt. Blow La Feminine Edition jest pierwszym w Polsce napojem energetycznym dla kobiet. Jego wyjątkowość podkreślają nie tylko walory smakowe (poziomka z maliną), kolor napoju, ale również szata graficzna stworzona z myślą o nowoczesnych kobietach ceniących sobie jakość w dobrej cenie. W produkcji La Feminine użyto ekstraktu z hibiskusa, oba produkty robione są na bazie wody osmotycznej, co eliminuje przykry zapach charakterystyczny dla innych napojów energetycznych. Dodatkowo produkty Blow będą sprzedawane zawsze w niższej cenie niż nasz największy konkurent
[1].


W powyższej wypowiedzi Żurowski zrobił kilka błędów. Oczywistości typu "Na osiągnięcie takich udziałów składa się kilka elementów" zwiększają tzw. efekt rozcieńczenia (dilution effect) - dodatkowe nieistotne informacje zazwyczaj osłabiają ocenę przekazu, redukują wywierane przezeń wrażenie [2]. W następnym zdaniu popełnił błąd logiczny (charakter i pozycjonowanie marki to nie to samo, co szeroko pojęty lifestyle). W kolejnym też nie jest dobrze - powtórzenie frazy przede wszystkim trąci myszką. Podobnie irytują dwukrotne pojawienia się słów: "kobieta" i "cena" oraz fraza "ceniących sobie jakość w dobrej cenie".



Oprócz dobrego początku, niewątpliwymi atutami wypowiedzi wiceprezesa BP Group, są trzy informacje: 1) target produktu jest zawężony, 2) produkt wyróżnia się tym, tym i tym i 3) szczypta technologicznego żargonu: "[...] na bazie wody osmotycznej, co eliminuje przykry zapach".


A oto reklama napoju:

Blow - jako rzeczownik oznacza: podmuch, cios, uderzenie, szok lub wstrząs; jako czasownik: dmuchać, wysadzać w powierze, eksplodować... ale i przepuszczać (np. pieniądze) lub ćpać.

Zwrot blow your mind na język polski można przetłumaczyć jako daj sobą wstrząsnąć.

____________

[1] fragment wywiadu, którego całość można przeczytać [tu].
[2] E. Aronson, Człowiek – istota społeczna (The Social Animal), przeł. J. Radzicki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 136-137.

2 komentarze:

  1. "Blow" można też przetłumaczyć wulgarniej; myślę, że takie zastosowanie w pewnym kręgach jest bardzo popularne. Jeszcze jak piszą, że z myślą o kobietach... Nie wiem czy to trafiona nazwa. Opakowanie owszem, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się, słowo to ma wiele (podejrzewam, że ze 20-30) różnych znaczeń w zależności od kontekstu. W języku polskim "obciąganie" ma już w zasadzie wyłącznie negatywne, seksualne konotacje (mimo tego, że wyraz ten wydaje się być użyteczny w innych kontekstach... dla przykładu "obciągnąć" może przecież znaczyć "oblec coś czymś" lub "poprawić na sobie koszulkę poprzez ściągnięcie jej w dół"). Jednakże, w języku Shakespeare’a, samo "blow" nie wydaje mi się obarczone wyłącznie tym poniewierającym skojarzeniem.

    Mamy, na przykład, niewinne: "to blow sb a kiss" (przesłać komuś pocałunek) albo "to ~ bubbles" (puszczać bańki), czy też mniej niewinne "I'm blowed if I..." (niech mnie diabli wezmą, jeśli...).

    Minęło już trochę czasu od wypuszczenia tego produktu na rynek i... nie wiem, czy jego nazwa jest trafna, czy nienajszczęśliwsza, ale sam napój szału raczej nie zrobił - widuję go zaledwie w kilku warszawskich sklepach. Być może, po prostu, sam rynek napojów energetycznych (czy też energetyzujących) się trochę popsuł? W moim przekonaniu, pięć lat temu zdecydowanie więcej osób sięgało po "dodający skrzydeł" napój; dziś picie mieszaniny tauryny z kofeiną jest raczej passé, przynajmniej w kręgach kobiet biznesu (pracuję z takimi), do których dyskutowany przez nas produkt był adresowany (kierowany).

    Dziękuję za odwiedziny i za pozostawienie po sobie śladu w formie komentarza.

    OdpowiedzUsuń